Bój o tarczę. Długa droga do wsparcia z Polskiego Funduszu Rozwoju

W ramach tarczy finansowej Polski Fundusz Rozwoju wypłacił małym i średnim firmom dotkniętym skutkami koronawirusa 60,5 mld zł (dane z sierpnia br.). Pieniądze trafiły do 345,9 tys. firm zatrudniających łącznie ponad 3 mln pracowników. Kwota wypłacona mikroprzedsiębiorstwom to 18,7 mld zł, zaś małe i średnie firmy otrzymały 41,8 mld zł.

Tarcza2

Dla wielu z tych firm pieniądze z PFR to być albo nie być, bo dają oddech na kolejne miesiące i oddalają widmo upadłości. Ale droga do państwowej pomocy bywa wyboista. O tym, jak łatwo będąc rzetelnym przedsiębiorstwem zostać uznanym za nierzetelne, przekonała się śląska spółka Marketing, od dwóch dekad trudniąca się reeksportem samochodów.

W pomoc gliwickiej spółce zaangażował się m.in. Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorstw. O trudnej sytuacji Marketingu pisała też „Rzeczpospolita” informując, że w Polskim Funduszu Rozwoju, który wypłaca pomoc firmom poszkodowanym w pandemii, powstała czarna lista nierzetelnych przedsiębiorstw, ale trafiły na nią także te uczciwie działające – wśród nich gliwicki Marketing.

Czarna lista – jak pisała w lipcu br. „Rzeczpospolita ” – to prawie 300 firm, których wnioski zostały kategorycznie odrzucone bez podania przyczyny. Przedstawiciel PFR tłumaczył wówczas w rozmowie z „Rz”, że Fundusz sprawdza firmę w rejestrach prowadzonych przez instytucje państwowe, a jeśli są w nich zastrzeżenia, na przykład co do rzetelności firmy, odmawia pomocy. „Rzeczpospolita” ustaliła, że chodzi m.in. o rejestry Krajowej Administracji Skarbowej, CBA czy ABW.
Na tej właśnie czarnej liście znalazł się gliwicki Marketing, który od lat trudni się reeksportem, czyli kupuje nowe auta w Polsce i sprzedaje je m.in. do Niemiec i Szwajcarii, a z tytułu sprzedaży spółka uzyskuje zwrot VAT.

Śląska spółka wystąpiła do PFR o pomoc z tarczy finansowej PFR, ale jej wnioski zostały odrzucone bez podania przyczyny. Odmowom towarzyszyła jedynie enigmatyczna sugestia – poszukajcie przyczyn odmowy w historii firmy.

Dopiero w czerwcu br. spółce udało się ustalić, że w 2017 r. jeden dostawców sprzedał jej 33 nowe samochody, które – jak się okazało później – wcześniej zostały wykorzystane do wyłudzenia podatku w karuzeli VAT-owskiej. Firma Marketing nie była tego świadoma i nie wykryła żadnych nieprawidłowości pomimo każdorazowej weryfikacji swoich kontrahentów. Zakup 33 aut od zweryfikowanego dostawcy nie tylko nie budził żadnych podejrzeń, ale też był jedynie niewielkim epizodem w działalności Marketingu, który w 2017 r. kupił i sprzedał ponad 8 tys. samochodów od wielu dostawców.

Ta sprawa ostatecznie doczekała się happy-endu – po interwencji Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw PFR ostatecznie zdecydował się przyznać Marketingowi wyczekiwane wsparcie. Ale gliwicka firma toczy jeszcze inną batalię, która uniemożliwia jej normalne funkcjonowanie.

Ze względu na trwającą od półtora roku (!) kontrolę deklaracji VAT za styczeń i luty 2019 r. prowadzoną przez I Urząd Skarbowy w Gliwicach firma nie może prowadzić bieżącej działalności handlowej, a także odzyskać należnych ponad 24 mln zł nadpłaconego podatku. To tym dziwniejsze, że spółkę od lat kontroluje ten sam urząd skarbowy, który wcześniej nie zgłaszał zastrzeżeń do modelu jej działalności. A o tym, że skarbówka dokładnie przyglądała się Marketingowi najlepiej świadczy fakt, że w ciągu ostatnich 10 lat spółka była kontrolowana pod kątem VAT aż… 120 razy.

Postępowanie ws. Marketingu gliwicka skarbówka wydłużyła do listopada 2020 r. Właściciele firmy nie kryją rozgoryczenia tempem pracy gliwickiej skarbówki.

- Jesteśmy polskimi przedsiębiorcami i podatnikami, którzy od 24 lat prowadzą wspólnie tę samą działalność. Od 2007 r. działamy w niezmienionej formie prawnej – spółki jawnej. Celowo wybraliśmy taką formę działalności, ponieważ prowadząc ten biznes nigdy nie mieliśmy nic do ukrycia i nie boimy się odpowiadać całym naszym majątkiem – mówi nam współwłaściciel Marketingu Krystian Gdowka.

- Nie kwestionujemy – i nigdy nie kwestionowaliśmy – prawa urzędów do prowadzenia kontroli. Ale chcemy, aby to postępowanie skarbowe wreszcie się zakończyło. Mówiąc wprost: grozi nam upadłość. Otrzymaliśmy od państwa polskiego wielkie wsparcie w ramach tarczy finansowej, teraz chcieliśmy po prostu wrócić do normalnej pracy – dodaje Gdowka.