Morawiecki może pociągnąć nie tylko listę PiS, ale cały Śląsk

Wyborcy oczekują od posłów, aby zrobili coś dobrego dla miejscowości, które dostarczyły im zwycięskich głosów. Parlamentarzyści często rozkładają ręce mówiąc, że niewiele mogą zrobić. Ślązacy są w tej dobrej sytuacji, że ich kandydatem jest premier, który może prawie wszystko.

5ab529a5ebdeee2caf2312423d91adb3 XL

Nie tak miała wyglądać końcówka kampanii wyborczej Mateusza Morawieckiego w okręgu katowickim. Zamiast spotkań z mieszkańcami rodzinna trauma. Na niespełna dwa tygodnie przed wyborami premierowi zmarł ojciec. Kornel Morawiecki, legenda polskiego podziemia niepodległościowego, nie doczeka chwili, kiedy Polacy zdecydują, czy chcą dalej iść drogą, którą wyznaczył, m.in. jego syn. Mimo uciętej w tak smutnych okolicznościach kampanii wyborczej, Mateusz Morawiecki powiedział wystarczająco dużo, aby zorientować się, jakiego Śląska chce polski premier. Obiektywnie trzeba przyznać, że jest to wizja kusząca.

Jeszcze żaden polityk nie mówił o przyszłości naszego regionu w taki sposób.

- Wierzę głęboko, że Śląsk jest jednym z tych miejsc, gdzie rozegra się przyszłość naszego państwa, naszego narodu, przyszłość gospodarcza, w dużym stopniu przyszłość gospodarczo-społeczno-techniczna. Tutaj warto zainwestować najwięcej. Warto zainwestować czas i uwagę w mądrą transformację. W mądrą zmianę na Śląsku, która doprowadzi do tego, że wielki potencjał tego regionu stanie się naszą wielką, polską przewagą konkurencyjną. Śląski potencjał jest nietypowy, nieznany w takim natężeniu w innych regionach Polski - mówił Mateusz Morawiecki podczas spotkania ze stuosobowym komitetem honorowym, popierającym jego kandydaturę.

Premier wielokrotnie pokazał, że jego plany dotyczące Śląska nie są jedynie polityczną retoryką.

Mateusz Morawiecki jest autorem Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Ten kluczowy dokument, nazwany od nazwiska pomysłodawcy „Planem Morawieckiego”, określa tempo i kierunek rozwoju Polski do 2030 roku. Pierwszym projektem strategicznym przyjętym w jego ramach jest właśnie Program dla Śląska. To nie tylko plany i wizje, ale też konkretne pieniądze. Ponad 50 mld zł trafi do naszego regionu w ciągu najbliższych lat. Te środki ułatwią zmianę profilu gospodarczego regionu i pozwolą stopniowo zastępować tradycyjne branże, jak górnictwo, nowymi przedsięwzięciami w sektorach bardziej produktywnych, innowacyjnych i zaawansowanych technologicznie.

Mateusz Morawiecki zadbał także o to, aby nikt nie przeszkadzał w realizacji tych planów.

W czerwcu tego roku podczas szczytu Unii Europejskiej premier złożył weto klimatyczne blokując niekorzystne i kosztowne decyzje dla Polski, a w szczególności dla Śląska. Łatwo sobie wyobrazić naszą przyszłość, gdyby Mateusz Morawiecki uległ presji Komisji Europejskiej. Neutralność klimatyczna wprowadzona szybko, chaotycznie i bez planu amortyzacyjnego, oznaczałaby katastrofę. Nasz region zostałby zepchnięty na społeczny i gospodarczy margines, a Polska utraciłaby niezależność energetyczną.

Oczywiście, Polska popiera ochronę środowiska, ale zielone światło dla klimatu nie może oznaczać czerwonego światła dla rozwoju Śląska.

Dlatego rząd Mateusza Morawieckiego walczy na forum Unii Europejskiej o sprawiedliwą transformację, uwzględniającą charakter i potrzeby takich regionów jak Śląsk. To zostało przyjęte w ubiegłym roku, podczas światowego szczytu klimatycznego w Katowicach. Z inicjatywy Polski kilkadziesiąt państw podpisało śląską deklarację o solidarnej i sprawiedliwej transformacji. Podkreślono w niej, że klimat należy chronić przy jednoczesnym dbaniu o rozwój gospodarczy i miejsca pracy. Polska, jako ważny i odpowiedzialny członek Unii Europejskiej, nie rezygnuje z ambitnych celów polityki klimatycznej, ale chce je osiągnąć własną drogą, w duchu solidarnej transformacji. O tym mówi i o to walczy Mateusz Morawiecki. Z tego mogą rozliczać premiera mieszkańcy katowickiego okręgu wyborczego.

Jerzy Filar