Polityka

Jak dzieci w piaskownicy. Opozycja w Świętochłowicach głosuje nawet przeciw... własnym pomysłom

W Świętochłowicach bez zmian. Nie ważne co zaproponują obecne władze miasta opozycja i tak zagłosuje przeciw. Tym razem jednak chyba się zagalopowali, bo zagłosowali przeciwko… własnemu projektowi z poprzedniej kadencji.

O co chodzi opozycji w Świętochłowicach?

Rządzący Świętochłowicami przez ostatnie lata nadal nie otrząsnęli się po przegranych wyborach i bez względu na to, co zaproponuje prezydent Daniel Beger z założenia są przeciw. Tak było podczas głosowania w sprawie umowy na remediację stawu Kalina, przebudowy ul. Łagiewnickiej, nowego zjazdu z Drogowej Trasy Średnicowej czy naprawy finansów miasta. Cóż, takie jest prawo opozycji, ale przy okazji traci miasto i mieszkańcy.

Tak było na wczorajszej sesji Rady Miejskiej w Świętochłowicach. Radni decydowali m.in. o zmianie uchwały w sprawie Wieloletniej Prognozy Finansowej Miasta Świętochłowice na lata 2020-2031, która wprowadzała środki pozyskane na budowę Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, czyli tzw. PSZOK. Mimo, że miasto pozyskało na ten cel ponad 860 tys. zł dofinansowania, to uchwała w tej sprawie nie zyskała akceptacji bezwzględnej większości świętochłowickich radnych. Co oznacza, że ogłoszenie przetargu na wykonanie tego zadania przesuwa się w czasie, a to może skutkować utratą pozyskanych na ten cel środków.

Opozycyjni radni ze Świętochłowic głosowali przeciwko własnemu projektowi

Opozycyjni radni nieustannie domagają się inwestycji w Świętochłowicach, więc musi dziwić ich głosowanie w sprawie budowy PSZOK. Dziwi tym bardziej, że… to był ich projekt! Przeciw byli radni Łukasz Respondek i Bartosz Karcz, a siedmioro innych wstrzymało się od głosu. Tymczasem była to inicjatywa Bartosza Karcza – dokumentacja projektu została przygotowana w poprzedniej kadencji samorządu w wydziale, który podlegał wiceprezydentowi Karczowi. Miasto przez lata czekało na pozyskanie tych środków, a teraz – już jako opozycja – autorzy projektu są przeciw. Naprawdę trudno zrozumieć intencje niektórych osób zasiadających w świętochłowickiej Radzie Miejskiej.

Jak w żarcie...

Ta sytuacja przypomina kawał o złotej rybce, Niemcu, Francuzie i Polaku:

Niemiec, Francuz i Polak złowili złotą rybkę. I zgodnie z tradycją wysunęli swoje żądania.
Niemiec: – Sąsiad jeździ super samochodem, ma piękny dom z ogrodem, daczę w lesie. I ja też chciałbym mieć to samo, co on.
Rybka mówi: – Załatwione, wracaj do swojego zamczyska.
Francuz: – A mój sąsiad z naprzeciwka poderwał piękną dziewczynę, ona paraduje nago po domu, a że w oknie nie mają firanek, więc ja ją oglądam, dzień w dzień i zazdroszczę temu facetowi, i też chciałbym mieć taką piękną kobietę.
Rybka na to: – Nie ma sprawy, wracaj do domu, dziewczyna już tam na ciebie czeka.
Na końcu rybka pyta Polaka: – A ty czego byś chciał?
Polak: – Sąsiad ma dorodną krowę, która daje najwięcej mleka w województwie. Non stop zjeżdżają do niego dziennikarze, robią zdjęcia jemu, krowie, jemu z krową...
Rybka: – I co, ty też chcesz taką krowę?
– Nie – Polak na to. – Ja chcę, żeby mu ta krowa zdechła.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w świętochłowickiej Radzie Miejskiej jest podobnie. Chodzi tylko o to, żeby Begerowi nie wyszło, bo wtedy będzie można powiedzieć, że za jego czasów jest tak samo, jak za poprzedników...

fot. kadry z transmisji z sesji rady miejskiej

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search