O prezydentach Świętochłowic. Przedwyborcze rozważania

Jeszcze w czasie II wojny światowej, bo 23 listopada 1944 roku, przywrócono w Polsce organy wykonawcze samorządów miejskich, czyli zarządy miejskie wraz z burmistrzami i prezydentami miast.

Swietochlowice urzad

Już po wojnie, na sesji Miejskiej Rady Narodowej w Świętochłowicach, przewodniczącym został Alojzy Smuda, który jako przewodniczący MRN, a potem prezydent sprawował funkcję od 1 IX 1948 do 21 VI 1950 roku. Wcześniej kierujący gminą w Świętochłowicach byli różnie nazywani: do 1900 roku był to sołtys, w latach 1900 do 1912 – naczelnik gminy, potem do 1922 roku – burmistrz, następnie do roku 1939 ponownie naczelnik gminy. Natomiast w latach okupacji był to Oberbürgermeister.

Przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej zamiast prezydenta miasta

Po wojnie do roku 1950 był prezydent miasta, zaś od 1950 do 1975 roku – przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej. Ustawą z 28 maja 1975 roku o dwustopniowym podziale administracyjnym Państwa oraz o zmianie ustawy o radach narodowych (Dz.U. z 1975 r. nr 16, poz. 91) powrócono do funkcji prezydenta miasta. Stąd też od 1 czerwca 1975 roku do 7 marca 1980 roku prezydentem Świętochłowic była nauczycielka Teresa Wrzaszczyk, po niej (od 1980 do 1982 roku) Edward Chrostek, a od 1982 do 1990 Mirosław Marcak.

Po stanie wojennym i pierwszych naprawdę demokratycznych wyborach do samorządu (27 maja 1990 roku) powołano w Świętochłowicach Radę Miejską, która spośród radnych wybierała prezydenta miasta. Została nim Krystyna Rawska. Gmina otrzymała osobowość prawną, dysponowała swoim majątkiem, w tym przejętą własnością komunalną, obejmującą wówczas np. 800 budynków komunalnych. Rawska była organizatorką tych wszystkich spraw, które wiązały się z wdrażaniem nowych kompetencji i zadań. Przecierała szlak demokratycznej, samorządowej pracy, ale, jak twierdzi, najtrudniejsze okazało się przełamywanie bariery nieufności społeczeństwa wobec władzy, która kojarzyła się jako organ zła.

W roku 1994 Rawskiej ponownie powierzono tę funkcję (wiceprezydentami byli: Roman Gutkowski i Ludwik Kożuch). Później w naszym mieście, ku powszechnemu zaskoczeniu, nastąpiło coś, co popularnie nazywano lokalnym „zamachem stanu.” W efekcie 30 maja 1996 roku nowym prezydentem został Roman Gutkowski, jednak już niedługo potem „zniknął” z miejskiej areny politycznej, a 24 września 1997 ostatecznie zrezygnował z funkcji. Francuzi mawiają cherchez la femme, czyli szukajcie kobiety (jeśli nie widać przyczyny jakiejś sprawy). Podobno słowa te możemy zastosować w przypadku Gutkowskiego. Tak więc po nim nowym prezydentem został Ludwik Kożuch, a jego zastępcami Andrzej Porada i Rafał Świerk.

W wyborach w 1998 roku radni zadecydowali, że prezydentem znów został Ludwik Kożuch (zastępcy: Rafał Świerk i Antoni Oberti, zaś później Aleksandra Gramała). Jednak i tu ponownie zadziałało wspomniane francuskie powiedzonko i spowodowało zmianę na stanowisku prezydenta miasta. Został nim Eugeniusz Moś (zastępcy to: Rafał Świerk i Andrzej Porada).

Pierwsze bezpośrednie wybory prezydenta Świętochłowic

W roku 2002 powstała ostateczna wersja ustawy o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta. Sejm przyjął ją w głosowaniu 20 czerwca 2002 roku. Zawiera ona zasady i tryb przeprowadzenia bezpośrednich wyborów organu wykonawczego gminy.

W wyniku pierwszych bezpośrednich wyborów prezydentem Świętochłowic został Eugeniusz Moś pokonując w drugiej turze Michała Urbana. Jego zastępcami byli Rafał Świerk i Jan Korzeniec (wcześniej wicewojewoda naszego województwa). Wydawać by się mogło, że Moś cieszył się popularnością, gdyż w roku 2006 został prezydentem już w pierwszej turze (62,35%). Jednak popularność okazała się złudna, ponieważ i on nie doczekał końca kadencji, gdyż w styczniu 2010 roku został zatrzymany przez ABW i aresztowany.

Wieść gminna niesie, że i tu był wpływ kobiety, czyli ponownie cherchez la femme. Zawsze twierdzę, że Moś „tasował” zastępcami, gdyż byli nimi: Rafał Świerk, Jan Korzeniec, Maria Kamińska-Knechtel, Czesław Chrószcz, Andrzej Porada i Urszula Gniełka. Ta ostatnia przejęła stery miasta po aresztowaniu szefa. Radziła sobie całkiem dobrze, a działaniem przypominała kobietę za kierownicą, czyli ostrożnie, bez brawury i, jak mawiali Rosjanie, „wolna jediesz, dalsze staniesz.”

Nadeszły wybory roku 2010 i pojawiła się w nich m.in. nowa twarz, czyli Dawid Kostempski. Wybory, jak to zawsze w „tłoku” (kandydatów) nie przyniosły w pierwszej turze rozstrzygnięcia, a przedstawiały się następująco: Dawid Kostempski uzyskał 26,46% głosów, Rafał Świerk 20,38%, Marek Palka - 16,06%, Eugeniusz Moś - 11,54%, Krystyna Rawska - 11,25%, Andrzej Szaton - 9,74%, Andrzej Porada - 4,57%.

Tu wspomnijmy, że jeszcze przed zgłoszeniem kandydatur z ubiegania się o stanowisko zrezygnował Jan Michalik (świętochłowiczanin, mieszkaniec Chorzowa, wiceprezydent tego miasta). Wielu widziało w nim mocnego kandydata, lecz podobno niezbyt chętnie na te „przedbiegi” spoglądała jego żona i … przeforsowała swe zdanie. Zatem do drugiej tury (5 grudnia) przystąpili: Kostempski i Świerk. Należy też dodać, że do wyboru prezydenta uprawnionych było 42 965 mieszkańców Świętochłowic. Głosowano w 27 obwodach. Z prawa decydowania o przyszłości miasta skorzystały tylko 17 234 osoby (tyle było głosów ważnych).

Dwie kadencje Dawida Kostempskiego

Prezydentem został Dawid Kostempski, a jego zastępcami Aleksandra Skowronek i Bartosz Karcz. Kostempski umacniał się na stołku, lecz prócz zwolenników zaczęli się pojawiać także przeciwnicy, którzy chętnie wynotowywali jego kontrowersyjne decyzje. Tak czy inaczej do wyborów w roku 2014 przystąpił w roli faworyta (pomijam tu fakt, że zawsze urzędujący prezydent ma większe szanse od innych, już choćby dlatego, że pod płaszczykiem pokazywania miasta, jego osiągnięć – promuje własną osobę.

Tak więc w listopadzie roku 2014, według oficjalnych danych przekazanych przez Państwową Komisję Wyborczą, prezydentem Świętochłowic został Dawid Kostempski (Platforma Obywatelska), który zdobył 52,05% wszystkich głosów. Kolejne miejsca zajęli Rafał Świerk (Ruch Ślązaków) z wynikiem 26,83%, Janusz Dubiel (Ruch Autonomii Śląska) osiągnął wynik 11,14%, a Marek Palka (Prawo i Sprawiedliwość) uzyskał poparcie wynoszące 9,98%.

Krótko potem (22 grudnia) powołał Stanisława Kormana, dotychczasowego Naczelnika Wydziału Promocji i Funduszy Europejskich, na stanowisko wiceprezydenta miasta, które nie było obsadzone, odkąd wicemarszałkiem województwa została Aleksandra Skowronek i przez ponad rok jedynym zastępcą Kostempskiego był Karcz. Dodam tu, że Korman był jednym z najlepszych wiceprezydentów (zajmował się m.in. sprawami kultury) z którymi przyszło mi współpracować.

Tempus fugit, czyli czas ucieka – mawiali starożytni Rzymianie, więc czas do następnych wyborów szybko minął. Ponieważ prezydent Kostempski doszedł do wniosku, że dawne osiągnięcia typu: m.in. powołanie Muzeum Powstań Śląskich w pięknie odrestaurowanym po pożarze budynku, odratowanie wież szybowych (po byłej KWK Polska) i dostosowanie ich do innej funkcji, zaadaptowanie gmachu przy ul. Plebiscytowej na potrzeby biblioteki (tu uwaga: szkoda, że „odpuszczono” dużą salę widowiskową na piętrze i umieszczono tam urzędników) – są już trochę zapomniane.

Wpakował się więc w modernizację stadionu żużlowego. Zaczął od „przeorania”, czyli pozbycia się tego, co było. Tak więc to, oraz sprzedaż terenów zielonych pod budowę domów, co wiązało się z wycinką dużej ilości drzew na Hugobergu, jak też nieudane podejście do rewitalizacji stawu Kalina, to były jego przysłowiowe „gwoździe do trumny”. Wykorzystali do oczywiście przeciwnicy, dodając fakt zadłużenia Świętochłowic (tak, jakby inne miasta w podobnej sytuacji nie były).

Daniel Beger wygrał różnicą 122 głosów

W wyborach 2018 roku ekipa Kostempskiego wykazywała optymizm (podobnie, jak przed laty zwolennicy Kopla w Chorzowie), tym bardziej, że kandydatów było tylko trzech. Pierwsza tura nie przyniosła rozstrzygnięcia. Dawid Kostempski (Koalicja Obywatelska, z poparciem stowarzyszenia Razem dla Świętochłowic) uzyskał 41,68%, Daniel Beger (stowarzyszenie Przyjazne Świętochłowice) - 31,20%, a Sonia Kwaśny (Ruch Ślązaków-Świętochłowice) - 27,12%.

Kwaśny poprosiła swoich zwolenników, by w drugiej turze zagłosowali na Begera, który dzięki temu dostał 50,35% głosów i został prezydentem miasta, pokonując Kostempskiego różnicą 122 głosów! Znamienne, że także te wybory dowiodły, że wyborcy nie głosowali na swego kandydata z uwagi na jego program wyborczy. Popierając Begera pokazywali, że są przeciw Kostempskiemu, według założenia „może być ten, byle nie tamten”.

Tak więc Daniel Beger od 22 listopada 2018 roku piastuje stanowisko prezydenta Świętochłowic. Jego zastępcami zostali Sławomir Pośpiech oraz Sonia Kwaśny. Ku powszechnemu zaskoczeniu Kwaśny została odwołana zarządzeniem prezydenta opublikowanym we wtorek, 30 kwietnia, na stronach internetowych Urzędu Miasta. Jednak przestała pełnić swoją funkcję 18 maja. Była to bodaj pierwsza z dziwnych i na pewno niepotrzebnych decyzji personalnych Begera. Po niej nastąpiło szereg innych, budzących zdziwienie, niedowierzenie, niesmak. Niespełna pół roku po odwołaniu Sonii Kwaśny powierzył tę funkcję swojemu dotychczasowemu pełnomocnikowi ds. rozwoju gospodarczego i aktywizacji społecznej Adamowi Trzebinczykowi (PiS).

Na stanowisku drugiego zastępcy prezydenta Świętochłowic Trzebinczyk przetrwał nieco ponad 27 miesięcy. Został odwołany, ale powodów Beger nie podał. Natomiast Trzebinczyk powiedział: „domyślam się, że działania pana prezydenta przestały być nastawione na mieszkańców, na rozwój miasta. Pan prezydent niestety rozpoczął negowanie „Polskiego Ładu”, rozpoczął okazywać niezadowolenie ze współpracy z panem marszałkiem oraz premierem Mateuszem Morawieckim. To chyba doprowadziło do tego, że pan prezydent mnie odwołał. Niestety zbliżenie polityczne do pana Hołowni, spotkanie z panem posłem Gramatyką oraz coraz częstsza krytyka doprowadziło do tego, że mnie odwołał (…) w związku z tym Prawo i Sprawiedliwość oficjalnie kończy współpracę z prezydentem Begerem.” Nawiasem mówiąc Trzebińczyk skończył też współpracę z PiS i w wyborach 7 kwietnia kandydował do RM z listy Stowarzyszenia Razem dla Świętochłowic.

Funkcja wiceprezydenta bardzo długo była nieobsadzona. Wreszcie 13 listopada 2023 roku pojawiła się Aleksandra Poloczek, rudzka społeczniczka i dotychczasowa dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Rudzie Śląskiej, która została drugim zastępcą prezydenta Świętochłowic.

Przez całą kadencję Begera trwały spory w grupie jego zwolenników. Po prostu tracił ich poparcie i wsparcie. Powody? Np. wspomniana dziwna polityka kadrowa, obsesja oszczędności, pseudo neutralność polityczna, czyli pozorna niezależność przy faktycznym wiązaniu się z pewnymi partiami, no i na koniec to, że idzie pod wieloma względami śladami swego poprzednika. Mówiąc krótko: „miota się, jak mucha w latarce”, jak mawia mój kolega.

Pisaliśmy, co pozostawił Kostempski, to teraz popatrzmy na dotychczasowy dorobek Begera. Na dobrą sprawę to jest tylko (lub aż) Kalina. Uroczyste oddanie stawu po rewitalizacji było we wrześniu 2023 roku, z pewnością dlatego, iż prezydent liczył na wybory jesienią. Teraz widać, że do pełnej rekultywacji stawu jeszcze daleka droga, czuje się wciąż fenolowy odór, ale idzie ku dobremu, więc za Kalinę – „szacun”. Mógł Beger powstrzymać wycinkę drzew pod budowę domów na Hugobergu – nie zrobił tego, co więcej, spowodował, że pod topór pójdą kolejne drzewa (podobno „granicę” w użytku ekologicznym stanowią słupy wysokiego napięcia).

Zrezygnował z budowy centrum przesiadkowego na mijance, mimo że był projekt i wysoka dotacja finansowa. Teraz ewentualna realizacja będzie znacznie droższa. Nie rozpoczął adaptacji budynku ambulatorium po Szpitalu Starym na potrzeby Muzeum Miejskiego, a wdał się w budowę hali sportowej na Skałce, która niezbyt jest potrzebna, a wiąże się z kolejnym ograniczeniem terenów zielonych. Zaniechał też wydawania Rocznika Świętochłowickiego, a sprawy kultury spłycił właściwie do formy ludycznych biesiad. A przecież obietnice przedwyborcze były wielkie i obfite…

Przypomniałem tu dotychczasowych prezydentów Świętochłowic od roku 1990. Przed nami druga tura wyborów (miedzy Begerem i Karczem). Jako człowiek leciwy mam w pamięci obietnice przedwyborcze dawnych prezydentów i ich działania po przejęciu władzy. Dlatego pozwolę sobie przytoczyć (bez komentarza) słowa Ericha Marii Remarque’a: „Charakter człowieka poznaje się dopiero wtedy, gdy staje się on przełożonym.”

(map)

Swietochlowice sala sesyjna

Może Cię zainteresować:

Dawni radni Świętochłowic. Przedwyborcze przypomnienie

Autor: Redakcja NGS24

29/03/2024

Świętochłowice obóz Zgoda

Może Cię zainteresować:

Dawny obóz w Zgodzie. Spór ciągle aktualny

Autor: Redakcja NGS24

11/02/2024