Pocztowe historie Świętochłowic. Przeczytaj, jak powstawała poczta w naszym mieście

Fotografia kontekstowa. Kurier przedwojennej Poczty Polskiej na motocyklu Sokół 1000. Fot. Wikipedia
Kurier poczty polskiej na Sokole 1000

Może jeszcze ktoś pamięta piosenkę Skaldów „Medytacje wiejskiego listonosza”? Pewien fragment mówił: „Ludzie listy piszą zwykłe polecone/ Piszą, że kochają, nie śpią, klną, całują się/ Ludzie listy piszą nawet w małej wiosce/ Listy szare, białe, kolorowe/ Kapelusz przed pocztą zdejm.”

Świętochłowicka poczta

W dobie e-maili, SMS-ów i innych środków błyskawicznego przekazu informacji – listy (jak wcześniej telegram) przechodzą do lamusa. Podobnie jest niestety z kartkami świątecznymi, widokówkami. Warto więc przypomnieć, jak to z pocztą bywało.

W swoich początkach poczta związana była z władcą i dworem. Korespondencję książąt i królów polskich przewozili posłańcy zwani komornikami. Podstawowym środkiem organizacji transportu dla posłańców były podwody, w ramach których zobowiązano miejscową ludność do dostarczania koni i wozów. Wprowadził to w Polsce Bolesław Chrobry, tworząc w ten sposób komunikację dla potrzeb państwowych.

Poczta w Polsce powstała w XVI wieku

W okresie między XV a XVIII wiekiem powstawały w Europie poczty państwowe. Za datę narodzin w Polsce poczty, jako sformalizowanej instytucji publicznej, uważa się 18 października 1558 roku, kiedy to król Zygmunt August ustanowił stałe połączenie pocztowe między Krakowem a Wenecją przez Wiedeń.

Wiek XVIII i pierwsza połowa XIX wieku to czasy dyliżansów przewożących pasażerów i ładunki pocztowe. Posłańcy przenosili listy i małe paczki (do 6 funtów) oraz niewielkie sumy pieniędzy (do 50 talarów). Przewożono listy przez konnego pocztyliona lub małym powozem zaprzężonym w jednego lub dwa konie. Przewóz na dłuższych trasach odbywał się dyliżansami.

W roku 1741 najbliższy dla Świętochłowic urząd pocztowy zlokalizowany był w Tarnowskich Górach, a podlegały mu dwa posterunki pocztowe: w Gliwicach i Bytomiu.

W roku 1772 zaczęto stawiać na traktach przejazdu poczty słupy pocztowe. Te kamienne obeliski dzieliły się na cztery rodzaje: dystansowe, milowe, półmilowe oraz ćwierćmilowe, a wyróżniała je wyryta trąbka pocztowa. Były swoistymi drogowskazami (nie tylko dla pocztylionów) pokazującymi szlak, lecz i czas do jego pokonania. Niestety na naszym obszarze żaden się nie zachował.

Potem nastał czas kolei, czyli szybszego dostarczania korespondencji. 1 kwietnia 1847 roku obniżono o połowę opłaty za przesyłki paczkowe w ruchu pomiędzy placówkami pocztowymi znajdującymi się na szlaku Górnośląskiej Kolei Żelaznej. W początkowym okresie należały do nich: Koźle, Gliwice, Gogolin, Racibórz, Ruda, Rudziniec oraz Świętochłowice. Kolej rozwijała połączenia, co spowodowało, że 1 lipca 1886 roku zlikwidowano dyliżans pocztowy z dworca Świętochłowice do Królewskiej Huty, gdyż przestał być potrzebny po wybudowaniu nowego odcinka kolei.

Tak się zaczęło w Świętochłowicach

W Świętochłowicach po otwarciu stacji kolejowej w 1845 roku powstała agentura pocztowa. Zajmujący się historią poczty Andrzej Kawka podaje: „Tutejsza ekspedycja posiadała swój stempel numerowy o nr 13802, był to jeden z 88 stosowanych ówcześnie na Górnym Śląsku. Budynek tutejszej poczty (niestety nieistniejący już) mieścił się pomiędzy obecnym starostwem, a ogrodem Martina.”

Długi jeszcze czas w Świętochłowicach korespondencję rozwożono konnym pojazdem przypominającym dyliżans. Przybycie doręczyciela na podwórka domów sygnalizowano specjalnym dzwonkiem. „Wszelką korespondencję i paczki do Świętochłowic dowoziły omnibusy pocztowe. Osobowe omnibusy pocztowe z Świętochłowic w kierunku Tarnowskich Gór przez Bytom, Królewską Hutę odjeżdżały o godz. 1.45 popołudniu i docierały na miejsce o godz. 4.45. Droga powrotna odbywała się w godzinach rannych 5.30–9.30.” Dodajmy, że paczki rozwożono w ten sposób do roku 1914.

W 1850 roku na skutek pocztowych reform w Świętochłowicach powstała ekspedycja pocztowa II klasy. Godziny urzędowania poczty były dostosowane do potrzeb mieszkańców (7.00–12.00, 12.30–16.00, 19.00–20.00), czyli nie tak, jak obecnie.

A tak zaczęło się naprawdę...

W roku 1853 świętochłowicka poczta otrzymała stację telegrafu. Pierwszymi urzędnikami pocztowymi byli tu: ekspedytor Quasneck, 1857 – listonosz Panicz (Panitz) – w roku 1857, 1868 – ekspedytor Preuss, 1871 – ekspedytor Ganther, 1878 – telegrafista Burchardt (Burghardt), 1895 – poczmistrz Gilnik oraz Schiller, Waschek, Willecke (ta ostatnia trójka to naczelnicy po rok 1922).

Natomiast w Lipinach z inicjatywą utworzenia poczty wystąpiła lipińska Spółka Akcyjna Silesia, a swoją decyzję tłumaczyła utrudnieniami w sprawnej działalności. W roku 1879 agencja w Lipinach została przemianowana na urząd pocztowy III klasy (obsługiwała także Chropaczów).

W 1875 roku w Świętochłowicach została zawieszona pierwsza skrzynka pocztowa, a pojawiła się na budynku gospody Schweitzera. Powołano również roznosiciela korespondencji, czyli listonosza. Pod koniec XIX wieku w Świętochłowicach było kilkanaście skrzynek pocztowych, które opróżniane były codziennie dwukrotnie.

Początki XX wieku

Ponieważ Świętochłowicki urząd pocztowy mieścił się w znacznej odległości od centrum (był ulokowany przy dworcu kolejowym) postanowiono otworzyć dodatkową placówkę. Dziennik Urzędowy nr 67 z 3 października 1900 roku podaje do wiadomości jej otwarcie. Według kroniki Bronnego mieścił się on w domu Pogody na Pfarrstrasse (obecnie biskupa Kubiny 5). Obydwie placówki pocztowe były Urzędami Pocztowymi III klasy.

Po wybudowaniu nowego dworca w 1912 roku urząd pocztowy przeniósł się w jego okolice. Znalazł się w narożnym budynku na styku ulic Pocztowej i Dworcowej (obecnie jest w tym miejscu pizzeria). Gmach (wybudowany w 1883 roku) nazywano (od właściciela) domem Howanietz’a.

Około roku 1928 w kolejnych budynkach montowano skrzynki na listy lub specjalne szafki z przegródkami do listów.

Czasy powojenne

Po II wojnie światowej w Lipinach (1 lutego 1945 roku) Walenty Bartas – ekspedient pocztowy (wspólnie z Hildegardą Skwarz i Alfonsem Sebestą) uruchomił tamtejszy urząd pocztowy w budynku przy ul. Szkolnej nr 21 (obecnie dr. Antoniego Bukowego 21). „W tym samym budynku na pierwszym piętrze znajdowało się mieszkanie służbowe dla naczelnika urzędu, które składało się z 5 pokoi z wygodami i kuchnią. Zarząd Pocztowy posiadał zawartą umowę najmu lokalu z Hutą Silesia, która opiewała na kwotę 350 zł tytułem opłaty czynszu mieszkania”. Dowodzi to rangi pracownika pocztowego.

Stara poczta w narożnym budynku przy ulicy Dworcowej i Pocztowej działała do czasu oddania nowego budynku. Korzystający pamiętają charakterystyczny zapach, ciemne wnętrze i kabinę telefoniczną, z ciężkim telefonem przez który słabo było słychać, za to cała sala doskonale słyszała mówiącego, a właściwie krzyczącego w tej nieszczęsnej „budce”.

Z tym gmachem związany był Antoni Michalik – działacz narodowy, który w 1922 roku znalazł zatrudnienie w Poczcie Polskiej, gdzie na różnych stanowiskach pracował aż do roku 1939 (z przerwą na służbę wojskową). W 1951 roku objął tu wreszcie stanowisko naczelnika. Jednak w 1963 roku ze względów politycznych (odmowa współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa) został zdymisjonowany i przeniesiony na stanowisko kontrolera obwodu w chorzowskim urzędzie pocztowym, gdzie pracował aż do przejścia, w 1970 roku, na emeryturę.

Listonoszem był nawet Piechaczek

Listonoszem świętochłowickiej poczty w okresie przedwojennym był Teodor Piechaczek – harcerz, działacz narodowościowy. W książce „Świętochłowiczanie” możemy znaleźć taki fragment: „Wybuch II wojny światowej zastał Teodora Piechaczka w Świętochłowicach. Otrzymał polecenie ewakuowania Urzędu Pocztowego (…). Trzeciego września naczelnik poczty szukał ochotnika, by ten wrócił do nieczynnego już urzędu i zabrał pozostawione tam dokumenty mobilizacyjne oraz dwa pistolety. Zgłosił się Piechaczek. „Teodor opiera swój motocykl o słup w pobliżu poczty – pisze o tej akcji Brunon Widuch.

Silnik nadal pracuje – nie wyłącza go. Niemców nie widać. Niepostrzeżenie wchodzi do urzędu. Szybko odnajduje dokumenty, a pistolety wygrzebuje z grubej warstwy sadzy na dużym, wysokim piecu kaflowym, gdzie ukryte zostały przez opuszczających urząd ostatnich urzędników. Mocno ubrudzony oczyszcza ubranie i szybko opuszcza budynek. (…) Wpada na Niemca, handlarza ziemniakami – Cichego. Zostaje rozpoznany. Ten zaczyna głośno krzyczeć po niemiecku: „To jest Piechaczek! Trzymajcie go!“

Piechaczek dobiega do motocykla i szybko odjeżdża w kierunku ulicy Wolności. Ulicą tą jadą już na motocyklach bojówki hitlerowskie. Jest ogólny tumult i krzyk. Jest na szczęście też bałagan. Piechaczek wpada w kolumnę hitlerowców. Nie zatrzymuje się i jedzie razem z nimi. Opuszcza głowę, by nie być rozpoznanym. (…) Kolumna skręciła w lewo w kierunku policji, a Piechaczek dodał gazu i pojechał prosto.”

Przypomnijmy, że aktualnie świętochłowicki główny urząd pocztowy ulokowany jest także przy ulicy Pocztowej (u styku z Wyzwolenia), lecz w specjalnie wybudowanym budynku (w roku 1995) z przeznaczeniem na pocztę.

(map)

czytaj dyskusję

czytaj więcej: