Skandal na sesji Rady Miejskiej. Antybohaterami radny Platformy Obywatelskiej i radny Ruchu Ślązaków

Fot. Urząd Miejski Świętochłowice (kadr wideo)
Bartosz karcz

W poniedziałek 14 czerwca na sali sesyjnej Urzędu Miejskiego odbywała się jedna z najważniejszych sesji Rady Miejskiej w tym roku. Radni głosowali m.in. w sprawie wotum zaufania i absolutorium dla prezydenta miasta. Dwóch radnych tej rady, w sposób nie przystający pełnionej funkcji chciało wyłączyć z głosowania o wotum zaufania radną Agnieszkę Beger. Użyte przez nich argumenty w ocenie innych radnych otarły się o seksizm, a na pewno nie przystawały do niezbędnej przyzwoitości i etykiety.

Mieszkańcy Świętochłowic, którzy mieli okazję oglądać tę sesję w trybie online, otrzymali wyraźny przekaz - jak nie powinien zachowywać się funkcjonariusz publiczny. Personalne wycieczki w prywatne życie prezydenta miasta oraz sprawującej mandat radnego - małżonki Agnieszki Beger, nawet obudowane rzekomą troską o konflikt interesów, nie powinny na sali sesyjnej mieć miejsca.

Chcieli, by prezydent nie dostał wotum zaufania

Jedną z uchwał w programie obrad poniedziałkowej sesji była uchwała o wotum zaufania do prezydenta miasta. To wprowadzony w 2018 roku wymóg. Akt ten określa, czy organ kontrolny, jakim jest Rada Miejska - daje prezydentowi swoją aprobatę. Chodzi głównie o sprawy związane z wykonywaniem budżetu miasta, ale nie tylko. Wcześniej prezydent przedstawia radzie raport o stanie miasta.

Układ sił w świętochłowickiej radzie trzyma się na jednym głosie przewagi tzw. koalicji, a przynajmniej tak to wynika z dotychczasowych głosowań tej kadencji. Większość uchwał, które dotyczą finansów czy inwestycji podejmowanych jest głosami „za” jedenastu, z 21 radnych, zaś pozostała 10-tka to ci, którzy głosują zwykle przeciw lub wstrzymują się od głosu. Dlatego można było się spodziewać, że uchwała o wotum zaufania zostanie przegłosowana na korzyść prezydenta. Stąd zapewne pojawił się pomysł jednego z radnych, aby w przebiegły sposób pozbawić prezydenta tego wotum, niestety za pomocą gry na emocjach i wykorzystania prywatnego życia prezydenta i Jego małżonki.

Bartosz Karcz, bo to ten właśnie radny jest sprawcą całego zamieszania, zawnioskował niespodziewanie po toczącej się wcześniej dyskusji, aby radca prawny znajdujący się na sesji zaopiniował możliwość wyłączenia z tego głosowania radnej Agnieszki Beger, prywatnie żony prezydenta Daniela Begera. Zdaniem radnego, zachodziły przesłanki wskazujące na możliwy konflikt interesów.

- Mam zapytanie do Pana mecenasa, czy w głosowaniu powinna wziąć udział Pani Agnieszka Beger, z całym szacunkiem do pani radnej, bo ja do pani nic nie mam, ale może tu zachodzić konflikt interesów, którego konsekwencje mogą być dość znaczne – stwierdził radny Karcz, zwracając się do radnej Agnieszki Beger. – Pani głosuje nad zaufaniem dla swojego męża, ja wiem, że może pani mu ufać, no ale to ma walor prawny – podsumował z mównicy

Gorąco po obu stronach barykady

Wkrótce po tym wniosku głos zabrali inni radni, którzy nie przebierając w słowach wskazali radnemu Karczowi, że droga, jaką obrał w celu osiągnięcia tego politycznego celu, jest nieprzyzwoita.

- Pani Agnieszka Beger nie została zaproszona na tą sesję jako żona prezydenta – odpowiedział Karczowi radny Rafał Łataś. – Ma taki sam mandat jak wszyscy siedzący tu radni – dodał.

Następnie głos zabrał radny Ruchu Ślązaków Mariusz Kubas, który nie tylko „podczepił się” pod pomysł Bartosza Karcza, ale poszedł znacznie dalej, określając sprawowanie funkcji radnego przez Agnieszkę Beger, jako dziwną i niekomfortową sytuację. Kubas, podobnie jak Karcz poszedł w retorykę mającą radnej Beger odebrać prawo do głosu na sesji, tylko z tego powodu, że jest małżonką prezydenta. Swoje wystąpienie zakończył zaś wycieczką do czasów kampanii wyborczej twierdząc, że obecny prezydent obiecał mu podczas wyborów, że jeśli Agnieszka Beger zostanie radną, a jej mąż prezydentem, to radna zrezygnuje z mandatu.

Fot. UM Świętochłowice (kadr wideo)

Może to dziwić, gdyż taka sytuacja prawdopodobnie nigdy nie miała miejsca. Z pozyskanych przez nas informacji wynika, że Mariusz Kubas nie brał w ogóle udziału w jakichkolwiek rozmowach o tym, kto ma sprawować lub nie sprawować mandatu radnego po wyborach. Był szeregowym kandydatem Ruchu Ślązaków, nie udzielając się zupełnie w rozmowach koalicyjnych pomiędzy tym ugrupowaniem, a komitetem „Przyjazne Świętochłowice”, którego liderem był Daniel Beger.

Atmosferę na sali starał się ostudzić Przewodniczący RM Zbigniew Nowak, jednak i on dał wyraźny wyraz zniesmaczenia takim obrotem sprawy. Do wystąpienia Kubasa odniósł się jeszcze radny Rafał Łataś, który przypomniał, że to wyborcy dali radnej Beger mandat zaufania wybierając ją do Rady Miejskiej, a nie mąż. Nie przekonało to jednak Kubasa wcale, ponownie bowiem dał wyraz temu, że postrzega Agnieszkę Beger bardziej jako żonę prezydenta, nie jako radną. Użył nawet określenia: radna – żona, twierdząc dodatkowo, że sytuacja, jaka ma miejsce w świętochłowickim samorządzie to … luka w prawie.

Do sprawy odniósł się również sam prezydent, apelując do radnych, aby na forum publicznym nie dotykać spraw, o których rozmawiać w takim gremium po prostu nie przystoi.

- To widowisko robi się żenująco – skandaliczne – stwierdził, odnosząc się do przedstawionych opinii. – Czepianie się takich rzeczy nie przystoi radnym, którzy powinni decydować o losach miasta – podsumował Daniel Beger.

Po tej wypowiedzi na mównicę, mimo braku zgody przewodniczącego wszedł ponownie radny Mariusz Kubas, który (w skrócie) próbował wdać się z prezydentem w dyskusję, zadając nawet pytanie – czy prezydent wstydzi się swojego małżeństwa. Na to żenujące zachowanie zdecydowanie zareagował Zbigniew Nowak, który przywołał radnego Kubasa do porządku, wzywając do zakończenia tej bezproduktywnej dyskusji..

- Nie mówimy tu o małżeństwach, panie Radny – ja Pana doprowadzam do porządku. – Proszę już nigdy na tej Sali nie poruszać już tematu naszych małżeństw, naszych rodzin i naszych dzieci. Państwo przekraczacie wszelkie normy przyzwoitości – zaapelował przewodniczący.

Seksistowskie podteksty i powtórka złych praktyk

Nie był to koniec tej dysputy. Głos zabrał radny Jacek Kamiński, który zachowanie radnych Karcza i Kubasa określił wprost – jako przejaw seksizmu – czyli mówiąc krótko: dyskryminacji, czy też deprecjonowania ze względu na płeć. Jego zdaniem.

- Tak seksistowskich wypowiedzi nie spodziewałem się na tej Sali. Panie Kubas, Panie Karcz, żona nigdy nie jest dodatkiem do męża. Prosiłbym, abyście w taki sposób tego nie traktowali – przemówił w kierunku Karcza i Kubasa. – Dochodzimy do takich absurdów z Waszej strony, że to się w głowie nie mieści. Nigdy nie sądziłem, że będziemy taki temat poruszać. Seksistowsko jest to beznadziejne – podsumował.

Warto również przypomnieć, że to nie pierwsze takie wycieczki w stronę prezydenta, jego małżonki, czy też rodziny. Z tej samej mównicy tuż po wyborach padały jeszcze gorsze słowa. W podobnej dyskusji z początków tej kadencji, sytuację obecności Agnieszki Beger w Radzie Miejskiej, patologią nazwał Dawid Kostempski, który po klęsce w wyborach prezydenckich 2018 roku na krótko został radnym.

W pamięci części mieszkańców pozostają też hejterskie wycieczki Bartosza Karcza z kampanii wyborczej 2018 roku, w których odnosił się w bardzo nieprzyjemny sposób do spraw rodzinnych ówczesnego kandydata na prezydenta. To m.in. dzięki takim działaniom były wiceprezydent i jego ówczesny protektor stracili władzę w 2018 roku. Mieszkańcy pamiętają takie rzeczy, chętnie stając w obronie takich wartości jak rodzina, dzieci czy małżeństwo. Dziwi, że to środowisko ciągle nie potrafi tego prostego faktu dostatecznie zrozumieć.

Jak to się wszystko skończyło?

Wątpliwości radnych Karcza i Kubasa ostatecznie rozwiał prawnik obsługujący sesję Rady Miejskiej uznając, że propozycja wyłączenia radnej z głosowania nie ma żadnych podstaw. Przepis prawny, na który powoływali się radni ma bowiem charakter antykorupcyjny i dotyczy ew. mieszania się interesów prywatnych i publicznych. Nie ma żadnego konfliktu interesów w przypadku takiej sytuacji, jaka ma miejsce w Świętochłowicach. Dziwić może, że z tą propozycją wyszedł akurat radny Bartosz Karcz, wszak jak wszystkim wiadomo – sam jest prawnikiem i takie rzeczy powinien po prostu wiedzieć.

Co zaś się tyczy samego wotum zaufania, głosowanie jak na ironię przebiegło po myśli radnych opozycji a Daniel Beger tego wotum nie uzyskał. Nie stało się to jednak przez wyłączenie z głosowania radnej Beger, a z przyczyny wstrzymania się od głosu przez radnego Adama Jankowiaka, który do tej pory kojarzony był jako radny związany z koalicją i często krytykowany był z tego powodu przez opozycję.

Ważniejsza jednak była w tym dniu inna uchwała,  o udzielenie prezydentowi absolutorium za wykonanie budżetu 2020 roku. Tu głosowanie odbyło się już bez niespodzianek personalnych, za to z problemami technicznymi, bowiem głos radnej Jadwigi Garbaciok, biorącej udział w sesji zdalnie, oddany musiał zostać przez telefon, z powodu problemów technicznych na internetowych łączach.

czytaj dyskusję

Jerzy

Spotkania naszych radnych przypominają agresywne wystąpienia w naszym sejmie, najczęściej naszej opozycji która nie może pogodzić się jeszcze z przegranymi wyborami i szukająca nieprawidłowości bardzo często wyimaginowanych. Mieszkańcy chcieliby widzieć więcej troski o nasze miasto.

czytaj więcej: