W Świętochłowicach chodziło się do kina. Czy pamiętasz te czasy?

Kino Colosseum Świętochłowice

Ciągle lubimy chodzić do kina. Szczególnie teraz, kiedy znów możemy. Dzieje się tak mimo dostępności wielu filmowych platform, które mamy do dyspozycji w domu. Dlaczego? Bo żaden telewizor czy kino domowe nigdy kina nie zastąpi. Kiedyś w Świętochłowicach ludzie tłumnie chodzili do kin, a w naszym mieście ich nie brakowało. Opowiada o tym Marian Piegza.

Przedwojenne początki w Centrum

Chyba niewielu młodych świętochłowiczan wie, że także w naszym mieście były kina, ba - był taki czas, że w samym obecnym centrum były aż trzy kina. A zaczęło się w latach międzywojennych od kina Union na 313 miejsc, które należało do brytyjsko-śląskiej spółki złożonej z Waltera Lawrence’a, Niemca Edwarda Maletzkiego (z Zabrza) oraz jego teścia Ryszarda Żoka z Królewskiej Huty.

W roku 1926 zmieniono nazwę tego kina na Apollo, a cztery lata później właściciele zaangażowali się w duże kina w Królewskiej Hucie, więc Apollo wydzierżawili Łucji Wolf (była to Niemka lub Żydówka wywodząca się z Łodzi, która wyszła za mąż za tutejszego kupca), a ta w 1939 roku zmieniła nazwę kina na Zorza.

Natomiast w roku 1929 Żyd Jakub Mojżesz Wallner, posiadający już kino w Królewskiej Hucie, zapałał chęcią posiadania kina w Świętochłowicach. Rozpoczął budowę na zakupionej parceli (przy Bytomskiej 24) według projektu miejscowego architekta Nixdorffa. Obiekt był gotów w 1931 roku i posiadał salę projekcyjną na 800 miejsc, miał nowoczesną wentylację i ogrzewanie, jak też krajową aparaturę dźwiękową najnowszej generacji Elektrofon.

Otwarcie owego Kinoteatru Sztuka odbyło się z dużą „pompą”, lecz kryzys ekonomiczny sprawił, iż kino nie przynosiło spodziewanych zysków i zbankrutowało. Zorganizowano licytację i nieruchomość kupił mieszkaniec Imielina dr Kasprowicz, który w 1936 roku sprzedał kino wspomnianej Łucji Wolf. Ta zaś zmniejszyła liczbę miejsc do 650 i nazwała obiekt Colosseum. Miała więc dwa kina: Apollo i Colosseum. Podobno było też trzecie kino w centrum, nosiło nazwę Wawel, a otwarł je w 1936 roku Piotr Bartok, ale można sądzić, iż jest to nieporozumienie, gdyż chodzi o osobę i wielofunkcyjną salę Szastoka (przy ulicy Bankowej).

W książce „Filmowe Świętochłowice” możemy wyczytać, że „kino Colosseum mieściło się w pobliżu miejskiego parku (tzw. Planty, zaś oficjalnie Zacisze) przy obecnej ul. Bytomskiej. Było tuż przy ogrodzie i restauracji z salą do zabaw i widowisk teatralnych Preisnera (wcześniej Maly’ego, Salzmanna) i naprzeciwko restauracji Stefana Piegzy. Położenie było zatem wręcz doskonałe, gdyż po albo przed spacerem lub bytności w którymś z pobliskich lokali – pozostawała jeszcze możliwość wizyty w kinie. Wejścia na niewielki placyk kinowy (okolony murem) strzegła duża, z prętów metalowych, brama. Z dziedzińca podchodziło się do kas, a sala dysponowała miejscami na parterze i balkonie.

Apollo, funkcjonowało do końca wojny, a położone było u styku obecnych ulic Bytomskiej i Dworcowej. Budynek został po wojnie częściowo wyburzony. W tym miejscu uruchomiono później pralnię chemiczną (…). Kino to było nieduże i nie posiadało balkonu. Nie cieszyło się renomą, a przez bywalców nazywane było „flołkistą”, czyli pudłem z pchłami.”

Nie wszystkie przetrwały 

Po 1945 roku nie reaktywowano działalności kina Apollo, które także ucierpiało na skutek pożaru Domu Towarowego Braci Drost. Potem pomieszczenia wykorzystano jako magazyn mąki, następnie była tu m.in. pralnia, punkt handlowy. Z kolei na podwórku kina, do lat sześćdziesiątych XX wieku, działała kuźnia. Nie wznowiło też działalności kino w sali Szastoka. Otwarcie kina Colosseum również uległo opóźnieniu, gdyż przylegało do budynku lokalu Preisnera, który też ucierpiał na skutek pożaru. W końcu jednak kino uruchomiono i była to jedyna placówka tego typu w centrum, która działało do roku 1992. Uzupełnieniem jego działalności były sporadyczne seanse w Sali Hutnika, czyli w dawnym Szastoku, w szkołach, kościele, czy też w krótko działającym kinie letnim na „Skałce”.

Trzy kina w Lipinach

Już w roku 1922 w Lipinach działało kino Ludowe (na 150 miejsc) należące do Piotra Prymuli, które w okresie kryzysu zamknięto, a następnie przejął je Adolf Mrozek i zmienił nazwę na Apollo (kino to przejęła później wspominana już brytyjsko-śląska spółka Lawrence’a, Żoka, Maletzkiego, która miała w owym okresie szereg śląskich kin). W roku 1924 Niemiec Władysław Hornik i jego szwagier Alfons Placzek otworzyli kino Słowackiego na 150 miejsc, a w 1928 kolejne (Colosseum) na 400 miejsc, które wcześniej było własnością Franciszka Smykały. Obydwa kina przejął wspomniany Mrozek (Mrózek), któremu w interesach pomagał brat Leonard. Kino Słowackiego objął w 1934, a drugie w 1936 roku i zmienił jego nazwę na Casino (bracia przejęli pięć z siedemnastu w powiecie kin, podejmując jedną z pierwszych, udanych prób budowania sieci kin).

Kronika parafialna Lipin informuje, iż film wykorzystywano również w służbie społecznej. Otóż w tej gminie, która borykała się z problemem alkoholizmu, w roku 1937 (1 XII) tamtejsze Koło Abstynentów urządziło wieczornicę w kinie Apollo, gdzie wyświetlano dwa filmy o tematyce antyalkoholowej, a w imprezie uczestniczyło 576 osób.

Chropaczów też miał swoje

Z kolei w niedalekim Chropaczowie Norbert i Piotr Kowolikowie posiadali od 1929 roku kino Metropol (na 300 miejsc). Kino to początkowo dzierżawili Anna i Józef Wilimowie, a od 1935 roku Matylda Piedówna. W roku 1938 przejął je Leonard Mrozek, zmienił nazwę na Śląsk (w prasie pojawia się też jako Śląskie) i zarejestrował na 298 miejsc.

Filmowcy i politycy bardzo szybko zorientowali się, iż kino może też służyć celom propagandowym. Widać to było np. w doborze repertuaru (polski lub niemiecki), w reklamowaniu filmów w języku polskim lub niemieckim, jak też w takim języku napisach, które pojawiały się na taśmie filmowej. Prasa oczywiście nagłaśniała te wydarzenia i dzięki temu wiemy, że w Świętochłowicach i powiecie świętochłowickim utrzymywano dwujęzyczność napisów, lecz zdarzały się protesty. Prasa informowała, że w Świętochłowicach wiec urządziła młodzież akademicka wraz z przedstawicielami Związku Obrony Kresów Zachodnich, a niemieckie teksty reklamowe zamazywało w nocy dwóch młodych mężczyzn w wieku 19 i 21 lat.

Na łamach „Polski Zachodniej” w roku 1935 ukazał się protest jednego z czytelników, który skarżył się, iż w numerze czasopisma znalazł ulotkę reklamową chropaczowskiego kina Metropol w językach polskim i niemieckim, lecz „tekst niemiecki zredagowany jest poprawnie, a polski niechlujnie”. Redakcja zapowiedziała podjęcie kroków w celu wyjaśnienia sprawy, gdyż „dołączenie tej ulotki jest samowolą jednego z naszych agentów w Chropaczowie”. Nie wiemy jednak czy rzeczywiście była to gra polityczna lub tylko brak umiejętności językowych owego „tłumacza”.

W okresie międzywojennym w kinach, także na terenie Katowic, Królewskiej Huty, Świętochłowic i nie tylko, bardzo często wybuchały pożary. Działo się tak głównie z winy kinooperatorów oraz z powodu zaniedbywania przepisów policyjnych, jak też wadliwych projektorów. W większości tzw. kinoteatrów operatorzy nie mieli zaświadczeń potwierdzających ich kwalifikacje.

Kino to jednak przede wszystkim rozrywka. Spektakle filmowe cieszyły się zainteresowaniem, mimo że jakość filmów, a raczej projekcji, pozostawiała wiele do życzenia. Na Górnym Śląsku na seanse filmowe uczęszczali ci, którzy mieli ochotę i których na to było stać. Trudno dziś potwierdzić tezę, iż do kin z obszaru dzisiejszych Świętochłowic uczęszczała głównie młodzież i robotnicy, zaś zamożniejsi korzystali z kin Katowic czy Chorzowa.

Czasy socjalizmu: rozrywka i propaganda

Po drugie wojnie światowej działały tu trzy kina: Colosseum (Świętochłowice), Śląsk (Chropaczów) i Odrodzenie (Lipiny). Wspomnieć należy, że później w Domu Kultury kopalni „Śląsk” (klub „Gwarek”) w Chropaczowie (róg ulic Wolności i Kościelnej, potem Pstrowskiego) było kino Wrzos, które realizowało też popularne w Polsce Ludowej niedzielne poranki filmowe (m.in. po to, by dzieci nie chodziły do kościoła na niedzielne msze).

Czas jakiś działało w centrum Świętochłowic kino Wiedza w sali „Hutnik”. Kino powołano w 1963 roku, miało cel oświatowy, ale prócz tego typu obrazów wyświetlano w nim filmy fabularne i bajki dla dzieci. W okolicznościowym „Głosie Świętochłowic” z roku 1971 czytamy: „Coraz większą popularnością cieszy się kino ZDK – „Wiedza”. Wyświetlane są w nim filmy: naukowe, wychowawcze i oświatowe. W ubiegłym roku w kinie zanotowano frekwencję – 18 508 osób. Obecnie ilość widzów znacznie wzrosła, a niewielka salka „pęka w szwach” na każdym seansie”. Wydaje się, iż lokalizacją kina była dawna świetlica hutnicza, podniesiona potem do rangi domu kultury, mieszcząca się w niewielkim budynku przy ul. Hutniczej.

Mówiąc o kinach mamy na myśli dostosowane do tego miejsca wyświetlania i należytego odbioru filmów. Jednak rolę kin odgrywały też inne punkty, jak np. wspomniane już kościoły czy też szkoły. Świętochłowickie placówki oświatowe w zdecydowanej większości posiadały projektory filmowe, które wykorzystywano nie tylko do wyświetlania filmów pomocnych w edukacji, lecz też pokazywano znane i popularne wśród uczniów obrazy (np. w latach 60. „Szatan z siódmej klasy”, „Kolorowe pończochy”, „Świat się śmieje”). Seans odbywał się zwykle, z braku auli, w sali lekcyjnej, dla minimum dwóch klas (zazwyczaj licznych).

Jeśli projekcja miała być przeznaczona dla całej szkoły, to w centrum korzystano z sali Szostoka, która była administrowana przez Hutę Florian, a w dzielnicach - z innych placówek kultury. Przez czas jakiś służył jeszcze miejskiej kulturze (w tym filmowi) tzw. Dom Związkowy przy parafii świętych Piotra i Pawła w Świętochłowicach. W początkach PRL aktywnie działało też kino objazdowe, które wykorzystywano także dla celów propagandowych.

Nadmieńmy, że u schyłku lat 70. XX wieku świętochłowicki Wydział Kultury UM zorganizował na „Skałce” tzw. kino letnie. Seanse odbywały się na terenie kąpieliska, a ekran znajdował na ścianie budynku filtrów (mniej więcej tam, gdzie później ulokowano boisko do siatkówki). Trudno jednak więcej powiedzieć o repertuarze i okresie funkcjonowania tego „kina”.

A tak się to skończyło...

Historia kina w Świętochłowicach skończyła się, gdy Colosseum zlikwidowano decyzją Rady Miejskiej w 1992 roku, a chropaczowski Śląsk „padł” niemal w tym samym czasie.

(map)

czytaj więcej: